Turystyka po Pogórzu Strzyżowsko-Dynowskim  

Rezerwat przyrody Golesz

Rezerwat przyrody Golesz – rezerwat przyrody znajdujący się na terenie gminy Kołaczyce.

  • numer według rejestru wojewódzkiego - 75
  • powierzchnia według aktu powołującego - 27,45 ha
  • dokument powołujący - Dz. Urz. Woj. Podkarpackiego 00.87.934
  • rodzaj rezerwatu - geologiczny
  • przedmiot ochrony (według aktu powołującego) - wychodnie skał piaskowca ciężkowickiego wraz z otaczającym lasem grądowym, ze stanowiskami rzadkich i chronionych gatunków roślin w runie, a także śladami grodziska wczesnośredniowiecznego i ruinami średniowiecznego zamku obronnego Golesz

Pasmo Pogórza Karpackiego najbliższe jasielskiemu grodowi, czyli na Wzgórza nad Warzycami, które są najbardziej na południe wysuniętą częścią Pogórza Strzyżowskiego. Całe to pasmo, zwane też Garbem Warzyckim, rozciąga się od doliny Wisłoki w okolicach Krajowic na zachodzie, do doliny rzeki Wisłok w okolicach Przybówki na wschodzie. Szczyty osiągają tutaj niewielkie wysokości – najwyższy z nich, Babia Góra liczy sobie 387 m n.p.m. – ale to akurat nie powinno nas martwić. W zamian występuje tutaj wiele pamiątek przeszłości, tej bardzo odległej, jak i tej nie tak dawnej, ponadto osobliwości przyrody oraz ładne widoki na Kotlinę Jasielską oraz Beskid Niski, a przy sprzyjającej pogodzie znacznie dalej.

 

Jako, że całe to pasmo jest dość rozciągnięte, nas interesować będzie zachodnia jego część. Aby zapoznać się z tym terenem, skorzystamy z dogodności jakim uraczyła nas m.in. gmina Jasło znakując w 1995 roku szlak spacerowy Święcany - Przybówka. Dokładniej pisząc, skorzystamy z jego fragmentu. Niestety fakt, że został on wyznakowany już „chwilę” temu, odcisnął piętno na jego obecnym oznaczeniu w terenie, bowiem nigdy później nie został odnowiony jak się to normalnie czyni ze szlakami. Innymi słowy w wielu miejscach oznakowanie jest fatalne, a są miejsca i odcinki, gdzie w ogóle go nie ma, i jak pokazuje życie, nikt nadal się tym nie interesuje.

Naszą wędrówkę najlepiej rozpocząć wysiadając na przystanku Jasło – Krajowice (1), czyli na następnym przystanku za Podzamczem. Idąc od przystanku, z powrotem w kierunku Jasła, pierwszy znak szlaku zobaczymy po 200 m, natomiast po 350 m dochodzimy do betonowego słupka oznaczającego dojście do cmentarza wojennego nr 36. W tym miejscu, szlak opuszczając drogę krajową 73 skręca w lewo i wraz z nim wspinamy się lekko w górę asfaltową dróżką, która kończy się przed bramą prywatnej posesji. Obchodząc tą posesję z lewej strony, po chwili dochodzimy do granicy lasu. Stąd jeszcze około 150 metrów zataczając łuk leśną drogą i dochodzimy do tabliczek wskazujących lokalizację wspomnianego już cmentarza wojennego, który znajduje się stąd około 50 m. W zasadzie są to 2 cmentarze, bowiem na tablicy widnieje napis, że to cmentarz nr 36 i 37. A dlatego tak jest, że po ekshumacji żołnierzy z cmentarza nr 37 w Krajowicach tu własnie ich przeniesiono, dobudowując jeszcze jeden taras. Tam pozostał tylko pomnik.
 

Po obejrzeniu cmentarza wracamy na nasz szlak, którym podążamy w kierunku głównego celu naszej wycieczki. A tym celem jest wzgórze zamkowe „Golesz”. Nazwa ta, w dawnych czasach oznaczała goły, odkryty teren, w przypadku „naszego” Golesza – odkryte wzgórze, górujące tutaj nad doliną Wisłoki. Było to najwidoczniej bardzo dogodne, strategiczne miejsce, skoro historycy i archeologowie dopatrują się tutaj grodziska już w XII-XIII wieku. Dopiero później, w miejsce ziemno-drewnianego grodu, w XIV wieku stanął zamek zbudowany z kamienia. Był on m.in. twierdzą strzegącą traktu handlowego prowadzącego doliną Wisłoki w kierunku Węgier a także siedzibą starosty jasielskiego (urzędował tu prawdopodobnie rycerz Zyndram z Maszkowic). W tym czasie zamek należał do zakonu benedyktynów tynieckich i pozostał w ich władaniu aż do rozbiorów. Nie raz w tym czasie musiał bronić się przed różnymi najazdami. Niestety wiek XVII, charakteryzujący się licznymi wojnami i konfliktami, był tym, który przyczynił się do powolnego jego upadku. Stało się to głównie po najeździe wojsk księcia siedmiogrodzkiego Jerzego II Rakoczego w 1657 roku, który pustoszył wówczas tereny południowej Polski. Wtedy to zamek został zdobyty, po czym opustoszał z czasem chyląc się ku ruinie.

Mimo tego, owe ruiny początkiem XIX wieku doczekały się – jak dziś byśmy to ładnie nazwali – rewitalizacji. Bowiem na ich bazie, ówczesny właściciel pobliskich fabryk tkackich Achilles Johannot urządził swego rodzaju park wypoczynkowy: (...) ozdobił je ścieżkami, poręczami brzozowemi, mostkami zawieszonemi ponad przepaściami, zgoła ze starego poczciwego boru jodłowego wyrobił rodzaj parku dosyć ozdobnego, a mianowicie ułatwił dla mieszkańców Jasła tę dla nich w niedziele i święta ulubioną przechadzkę. To też wdzięczna okolica nie zapomniała tego Francuzowi (...) i nazwała to miejsce przez niego upiększone Żanotówką, nakręcając tym sposobem jego francuzkie imie do nazwy polskiej – pisał Maciej Bogusz Stęczyński w swej książce „Okolice Galicyi” w rozdziale "Ostatki zamku w Krajowicach" wydanej we Lwowie w 1847 roku. Niestety obecnie nie ma już śladu po wypoczynkowym parku, a i po zamku od tego czasu pozostało niewiele. Widoczny jest dobrze zachowany zarys wałów i fos oraz fragment muru zamkowego. W 2009 roku nieznani sprawcy dokonali rozkopania jednego z fragmentów murów, ukazując tym samym dokładnie jego przebieg. W innych miejscach natomiast można było zobaczyć porozrzucane fragmenty zachowanego do dziś muru. Niegdyś na drzewie wisiała tu tablica z informacją o zamku zawieszona podczas wyznaczania szlaku gminnego, niestety obecnie nie ma po niej śladu. Ponadto, jak zawsze w podobnych miejscach, pozostały legendy, a to o ukrytych skarbach, o duchu rycerza Bogorii pojawiającym się tu na zamczysku, czy o pustelniku Ściborze, który stał się później rycerzem.

W 2010 roku na terenie dawnego grodziska i zamku Golesz zostały przeprowadzone prace archeologiczne, które pokazały m.in., że pod ziemią zachowały się dobrze mury zamkowe. Wykopane eksponaty podczas tych prac zasiliły zbiory Muzeum Regionalnego w Jaśle. Przy okazji tych prac Nadleśnictwo Kołaczyce zabezpieczyło jedyną odsłonietą cały czas ścianę zamkowego muru, by uchronić ją zapewne przed niechybnym zawaleniem się. Podobne prace archeologiczne trwały w lipcu i sierpniu 2012 roku, podczas których także wykopano różne eksponaty. Ciekawą inicjatywę ma Stowarzyszenie Miłośników Kołaczyc, które chce wydzierżawić teren dawnego grodziska i późniejszego zamku i przeprowadzić prace konserwatorskie ruin zamku. Z ewentualnych pozyskanych środków zewnętrznych chcą zrekonstruować fragmenty murów, aby były widoczne nad ziemią, a nie jak obecnie schowane pod nią. Miejmy nadzieję, że ta cenna inicjatywa doczeka się realizacji, wtedy każdy przybywający tu będzie mógł przekonać się jak przebiegały mury zamkowe, gdzie były baszty, czy brama wjazdowa.

 

W okolicach mało widocznych już ruin możemy podziwiać wiele ciekawie ukształtowanych wychodni piaskowca ciężkowickiego (tzw. ostańców), z których zapewne wybudowano zamek. Ciekawym i tajemniczym głazem jest ten, położony najbliżej ruin zamku, ze schodkami i wyżłobionym otworem, w którym zawsze znajduje się woda. Różne są domysły co do pochodzenia i użyteczności tego otworu. Jedni uważają, że wykorzystywano go w celach porozumiewania się, wkładając doń długi drąg, na którym umieszczano różne znaki informacyjne. Na inną jednak rzecz związaną z tym miejscem zwrócił uwagę znany badacz regionu Franciszek Kotula snując domysły, że mogło to być dawne miejsce kultu przedchrześcijańskiego. Wśród ludności utrzymywało się bowiem przekonanie, jakoby woda z owego kamienia – nazywana potocznie „gośćcową wodą” – była panaceum na wiele chorób, a raz do roku odprawiano nawet procesję do stojącego tam niegdyś krzyża. Tak czy inaczej, wg Kotuli, ostaniec ten nie jest naturalnym tworem, niegdyś musiał być wyższy i bardziej szpiczasty. Więc jego górna część została niegdyś ścięta, tworząc tym samym prawie płaski szczyt. Zainteresowanych tym tematem polecam książkę ww. autora pt. Po rzeszowskim podgórzu błądząc.

Ostańce, o których mowa wyżej, są także miejscem wykorzystywanym przez wspinaczy skałkowych, którzy ponadawali im nawet nazwy m.in.: Diabelska Przepaść, Komorowy Wąwóz, Strażnica, Blok pod Strażnicą, Grzyb, Tomasz, czy Żółw. Obecnie całość, a więc ruiny zamku oraz wychodnie skalne z piaskowca ciężkowickiego, od 2000 roku decyzją Wojewody Podkarpackiego objęte są ochroną prawną w postaci rezerwatu geologicznego „Golesz” o powierzchni 27,45 ha. Rezerwat oprócz ochrony mało widocznych już ruin zamku oraz ciekawych wychodni skalnych, chroni także las grądowy wraz z rzadkimi gatunkami roślin chronionych.

 

Po zwiedzeniu ruin zamku i ostańców wracamy do szlaku. Udając się wraz z nim w dół wzdłuż wysokiego i urwistego północnego zbocza, na którym byliśmy, dochodzimy po 300 m do polanki. W tym miejscu możemy zdecydować, czy schodzimy już do ul. Podzamcze (skręcając w prawo), czy idziemy dalej naszym szlakiem. Wybierając pierwszy wariant, kończąc wycieczkę możemy jeszcze podejść i zobaczyć kolejną osobliwość tych okolic. A jest nią mały wodospad na potoku wypływającym nieopodal wzgórza „Golesz”. Znajduje się on tuż za wzniesieniem, na którym stoi dawna restauracja „Podzamcze”, a doprowadza do niego nieoznaczona, ale wydeptana ścieżka zaczynająca się na pobliskim parkingu. Jeśli ktoś ma żyłkę poszukiwacza, to na wzgórzu na wschód od wodospadu, wśród leśnych ostępów, może pokusić się o odnalezienie mogił Żydów z Kołaczyc, rozstrzelanych tutaj przez Niemców (jasielskie gestapo). Wcześniej znajdował się tam leżący obelisk, na którym widniał napis: Tu spoczywają szczątki Błp. 260 osób z Kołaczyc zamordowanych 12 VIII 1942 r. przez zbirów hitlerowskich", natomiast obecnie, w 70 rocznicę tego mordu mogiła została odrestaurowana i znajduje się tam nowa tablica, na której w języku hebrajskim i polskim napisano: "Pamięci 260 Żydów, mężczyzn, kobiet i dzieci z Brzostku, Kołaczyc oraz okolicznych wsi. Wypędzonych ze swoich domów przez Niemców do tego odosobnionego miejsca, brutalnie zamordowanych, pochowanych w zbiorowej mogile 12 sierpnia 1942 roku". Obelisk, ktory był tam wcześniej także został wkomponowany w płytę całej mogiły. Po tym remoncie mogiłę dużo łatwiej odnaleźć, bowiem leśnicy wytyczyli tam ścieżkę, w niektórych miejscach z ułatwieniami w postaci drewnianych barierek. Trzeba iść do placu zrywkowego po lewej stronie asfaltowej drogi (drogowskaz kierujący), wejść na niego i iść na jego kulminację. Tu należy skręcić w prawo w leśną drogę i iść w górę 60 m, by następnie z niej zejść na lewo w wydeptaną początkowo ścieżkę ubezpieczoną drewnianymi poręczami. W miejscu, gdzie na drzewie namalowana jest pomarańczowa strzałka należy skręcić w lewo i dochodzi się do mogiły.

Jeżeli ktoś decyduje się na dalszą wędrówkę szlakiem, to na polance skręca w lewo i podchodzi w górę, wychodząc dokładnie w tym miejscu, w którym wcześniej schodziło się do ruin zamku (bowiem szlak zatacza tu pętlę). Z tego miejsca skręcamy w prawo i... tutaj zaczyna się odcinek szlaku najgorzej oznakowany (jeśli idzie o okolice opisywane w tym artykule)*. Ale cóż, jakoś trzeba sobie radzić, by dojść do kolejnej pamiątki przeszłości, znacznie odleglejszej niż ruiny na Goleszu. Na pierwszy rzut oka pomyśleć by można, że to zwykły kopiec ziemi, na dodatek przeważnie zarośnięty trawą. Niemniej jednak, w tym kopcu – zwanym kurhanem, kryje się historia tych okolic sprzed 4300 lat. Wtedy to na terenach środkowej Europy pojawiły się plemiona, później nazwane plemionami kultury ceramiki sznurowej, bowiem charakterystycznym motywem zdobniczym ich wyrobów ceramicznych był odcisk sznura. Sam kurhan, który jest grobowcem, był badany w latach 80. ubiegłego wieku przez Muzeum Regionalne w Jaśle, wtedy to znaleziono wiele cennych rzeczy, których niestety nie możemy oglądać w tymże muzeum (znajdują się w Krośnie). Przy kurhanie znajduje się tablica informacyjna, z której można dowiedzieć się więcej na jego temat.

 

Opuszczając kurhan udajemy się dalej na wschód, w kierunku przysiółka miejscowości Kowalowy – Patryji. W jego okolicach, na północnym stoku znajduje się źródło mineralne, niestety nie łatwo je odnaleźć. Po minięciu pierwszych domostw zaczynają pojawiać się widoki w kierunku południowym. Dochodząc do krzyżówki znów mamy do wyboru, iść dalej szlakiem przez coraz to bardziej widokowe wzgórze lub zejść w dół, do centrum miejscowości Kowalowy. Wybierając dalszą wędrówkę szlakiem, skręcamy w kierunku lasu, by idąc dalej, móc podziwiać ładne widoki na Jasło, Kotlinę Jasielską czy Beskid Niski z panoramą od Cergowej, poprzez pasmo Łysej Góry i Polany, pasmo Magury Wątkowskiej aż do Chełmu nad Grybowem i masywu Maślanej Góry, a przy sprzyjających warunkach atmosferycznych możemy zobaczyć szczyty Beskidu Sądeckiego, a na ich tle odległe Tatry.

Kontynuując wędrówkę wchodzimy ponownie w las i dochodzimy do drogi Jasło – Gorajowice – Bieździedza. Tutaj opuszczając nasz gminny szlak skręcamy w prawo schodząc w dół niebieskim szlakiem Gorajowice - Warzyce, gdzie spotykamy końcowy przystanek ZMKS. Jeśli mamy szczęście, to możemy podjechać do Jasła autobusem. Jeśli nie, pozostaje nam spacer, ale za to po drodze znów będziemy podziwiać piękną panoramę Jasła, a na wschodzie fragmentu Pogórza Dynowskiego z najwyższym szczytem – Suchą Górą, dalej już znany nam widok, który obserwowaliśmy wcześniej, natomiast na płn-zach. najwyższy szczyt Pogórza Ciężkowickiego – Liwocz. Stąd to podziwiał panoramę wspomniany już Stęczyński, pisząc w "Okolicach Galicyi": jest to w rzeczy samej okolica w całem tego słowa znaczeniu malownicza. Wokoło póki oko sięgnie, ciągnie się równina; jest to jedna z najpiękniejszych dolin podgórskich, zasiana wioskami i zielonemi łąkami; a w dali otoczona piętrzącemi się coraz to wyżej wzgórzami, które pokrywają urodzajne łany po części, a po części zielone lasy i gaje.


Zamek Golesz w Krajowicach

Ruiny, skromne pozostałości kamiennych murów, bramy i baszty narożnej, znajdują się na spłaszczonym szczycie wzgórza Golesz o wysokości 320 m n.p.m. na prawym brzegu Wisłoki na terenie rezerwatu przyrody Golesz. W XIII lub XIV wieku wzniesiono w tym miejscu zamek zbudowany na planie owalu o wymiarach 30 metrów na 40 metrów, otoczony fosą i wałem o wysokości 3 metrów usypanym ze żwiru skalnego. Warownia strzegła traktu handlowego prowadzącego z Kleci do Jasła przez Sowinę, Bieździadkę (odnoga prowadziła do zamku), który do 1340 roku biegł na Węgryprzez te osady.

Pierwsza wzmianka o zamku pojawia się w dokumencie źródłowym z dnia 9 lutego 1319 roku, opublikowanym w Codex diplomaticus Monasterii Tynecensis, (Kodeks dyplomatyczny klasztoru tynieckiego); wymieniony jest tam castro Golos ("zamek Golesz"), przysądzony wraz otaczającymi go dobrami przez króla Władysława Łokietka klasztorowi benedyktynów w Tyńcu. Z "Księgi uposażeń diecezji krakowskiej" (Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis, 1470–1480) Jana Długosza wynika, że w XV wieku Krajowice były w dalszym ciągu w posiadaniu klasztoru tynieckiego; należały do benedyktynów do rozbiorów Polski. W 1474 roku spalony przez Węgrów. Miejscowość stanowiła część starostwa niegrodowego jasielskiego, które w 1613 roku zostało oddane w dożywotnio przez Zygmunta III Wazę Mikołajowi Strusiowi z Komorowa, staroście chmielnickiemu.

Zamek był siedzibą starosty królewskiego i najwyższego sądu prawa magdeburskiego. Według niektórych źródeł na zamku Golesz rezydował w średniowieczu polski rycerz Zyndram z Maszkowic, dowódca chorągwi ziemi krakowskiej w czasie bitwy pod Grunwaldem; w 1409 roku był on starostą niegrodowym Jasła.

Zamek został spalony w czasie wojen szwedzkich w trakcie najazdu wojsk Jerzego Rakoczego w 1657 roku.

W pierwszej połowie XIX wieku na wzgórzu urządzono park krajobrazowy, obecnie nieistniejący; powstał on z inicjatywy Francuza, Achillesa Johannot (według niektórych źródeł Jehannotte), właściciela pobliskich fabryk tkackich. W XIX wieku, na pamiątkę twórcy parku, miejsce to było nazywane przez mieszkańców Jasła Żanotówką.

Pod koniec XIX wieku na szczycie wzgórza znajdowały pozostałości okrągłej baszty o wysokości 40 stóp; na kamieniach widać było resztki szkliwa, świadczące o wielkim pożarze. Po II wojnie światowej część murów rozebrano na kamień budowlany.

Ruiny zamku Golesz są tematem jednego z rysunków Macieja Bogusza Stęczyńskiego.

W 2009 roku ruiny zostały zdewastowane przez nieznanych sprawców. Stało się to przyczynkiem do zwrócenia uwagi na obiekt - od tamtego czasu, każdego roku w jesieni, prowadzone są wykopaliska archeologiczne.

Legendy

Z zamkiem Golesz wiąże się kilka podań ludowych. Mówią one o skarbach ukrytych w podziemnych lochach, o duchu rycerza Bogorii błąkającym się wśród ruin i o karczmie, której gościł król Jan Kazimierz. Istnieje także legenda o rycerzu o imieniu Ścibor, który siłą sprowadził na zamek dziewczynę ze szlacheckiej rodziny, by zdradzać z nią swoją żonę; żona zmarła z rozpaczy, a dziewczyna popełniła samobójstwo. Według podania Ścibor został porwany do piekła przez ognistego ducha, po czym zamek spłonął.W Okolicach Galicji (1847) Macieja Bogusza Stęczyńskiego znajduje się wzmianka, że według miejscowych podań na zamku Golesz rezydował za panowania Władysława Łokietka książę o imieniu Ścibor; informację tę opublikowano w 1841 roku w czasopiśmie Lwowianin w artykule pod tytułem "Zamczysko". Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich określa tekst zawarty w Lwowianinie jako nieoparty na źródłach historycznych.